sobota, 28 września 2013

Rozdział XI

Światło słoneczne wpadające do pokoju dzięki nieco uniesionej rolecie okiennej oświetlało prawą stronę łóżka i leżącą na nim dziewczynę. Przetarła dłońmi powieki, po czym uniosła je celem rozejrzenia się po pomieszczeniu. Jej oczom ukazała się brązowa pościel, w której leżała, a tuż obok owinięty kołdrą, przypominający naleśnik Harry Styles w przedziwnej pozie. Jako, że jadąc do chłopaków wzięła ze sobą jedynie ciuchy do przebrania na następny dzień, a zapomniała piżamy, Harry dał jej jedną ze swoich koszulek z krótkim rękawem. Możliwie najciszej wysunęła się spod kołdry, wstała, wyciągnęła z torebki swoje ciuchy i kosmetyki, po czym na palcach wymknęła się z pokoju. Gdy już zamknęła drzwi za sobą i miała zmierzać do łazienki, usłyszała za plecami znajomy głos:
 - A dokąd to?
Odwróciła się. Stał przed nią Zayn Malik we własnej osobie, w czarnym t-shircie z nadrukiem i popielatych, dresowych spodniach. Uśmiechał się, najwidoczniej miał ubaw z tego, że Hann Frazovsky zaraz zacznie się przed nim tłumaczyć
 - Do łazienki, cywilizowani ludzie się myją - warknęła, bowiem fakt, że wyszła z pokoju Harrego w samych majtkach i jego koszulce wpędzał ją w zakłopotanie
 - Spokojnie, dla Harrego jakoś byłaś milsza… - rzucił sugestywnie mierząc ją wzrokiem, po czym chwycił ją za podbródek
 - Nie wzięłam piżamy, to po pierwsze - westchnęła głośno, odsuwając rękę chłopaka - po drugie, wczorajsza zabawa się skończyła, więc skończcie mnie traktować jak panią do towarzystwa, po trzecie, gdybym wiedziała, że taki z ciebie kretyn, to spałabym na dworze albo na podłodze!
 - Ej, Hann nie wiedziałem, że wy tylko…
 - Odpuść sobie - mruknęła zamykając mu drzwi do łazienki przed nosem
 - Hann, do cholery! - walnął pięścią w drzwi - przepraszam, no! - nie usłyszał żadnej odpowiedzi
 - Co jej zrobiłeś? - w progu swojego pokoju stanął Harry
 - Harry, nie mieszaj się… - odparł Zayn znudzonym głosem
 - Dobrze wiesz, że Hann mi się podoba - syknął cicho
 - To masz problem stary, bo mi też
 - Do cholery skończcie! Jesteśmy kurwa przyjaciółmi, więc nie żryjcie się między sobą, nic nie wskóracie bo to i tak Hann zdecyduje, czy z którymś z was chce się umówić czy nie! - do kłótni wtrącił się Louis, który chwilę wcześniej wyszedł z kuchni
 - A ty co robisz? - Zayn spojrzał na nóż w dłoni kumpla
 - Kroję pierś z kurczaka i gotuję makaron, Joker ostatnio jadł wieczorem jak mu Hann dała jeść, a już jest jedenasta rano, bo oczywiście tylko ja myślę o tym biednym psie - mruknął Lou - jak szedłem spać to wody nie miał, a potem nasikał mi pod drzwiami pokoju, to posprzątałem, ech…
 - Ej stary, ty serio jesteś jak psi tatuś - Harry roześmiał się - a gdzie Joker?
 - Siedzi w kuchni i na zmianę albo gapi się w blat, albo liże lodówkę, więc wracam do niego a wy się uspokójcie, jak zje, to niech któryś z was z nim pójdzie przed dom - odparł, po czym udał się w stronę kuchni, a Zayn ruszył za nim.
Harry oparł się o ścianę przy drzwiach łazienki i westchnął głośno. Chwilę później przestał słyszeć szum wody spod prysznica, na co wyprostował się i stanął tuż przy drzwiach, które po około dziesięciu minutach otworzyły się i Hann wyszła na zewnątrz
 - Co Zayn ci zrobił? - zapytał spokojnie
 - Dajcie mi już obydwaj spokój…
 - Ale Hann, dlaczego na mnie jesteś zła, co ja ci zrobiłem? Przecież jak się kładliśmy nawet cię nie dotknąłem, dałem ci koszulkę tylko i położyłem się obok, pytałem nawet jeszcze czy chcesz, żebym poszedł spać na kanapę do salonu… I dawałem się budzić i wysłuchiwałem, że nie możesz spać bo zawsze śpisz z Yv a ja nie jestem Yv… Głaskałem cię po włosach i po policzku przez pół nocy żebyś spokojnie zasnęła… Nie zrobiłem ci nic złego, o co chodzi?
 - To wczoraj, to był beznadziejny pomysł - odparła - a twój szanowny kolega tylko utwierdził mnie w tym przekonaniu. Koszulkę oddam ci przy okazji, przepiorę ją. Bądź tak dobry i weź mi torebkę z pokoju, a ja idę po Jokera
 - Joker będzie teraz jadł, poczekaj jeszcze chwilę, Lou robi mu jeść
 - A, no to zdążę jeszcze pomalować oczy - skierowała się z powrotem do łazienki, jednak Harry zatrzymał ją, łapiąc za ramię
 - Pocałunek ze mną też był beznadziejnym pomysłem? - zapytał smutno spoglądając na nią swoimi zielonymi oczyma
 - Nie - odrzekła krótko
 - Bo?
 - Bo nie czułam wtedy, że to zabawa… - nie dokończyła, gdyż Harry zaczął prowadzić ją do swojego pokoju
***
Przebudziła się, leżała na rozłożonej kanapie w swoim mieszkaniu, które było dziwnie puste, ponieważ wyglądało, jakby byli tam tylko ona i Niall. Karolina wraz z Liamem pewnie jeszcze spali za drzwiami, tak samo jak Hann u chłopaków. Spojrzała przed siebie i ujrzała Horana siedzącego na brzegu kanapy z pilotem w ręku. Zmarszczyła brwi zastanawiając się o co chodzi, bowiem na ekranie telewizora można było dojrzeć kreskówki.
 - Niall kochanie, pokaż mi na paluszkach ile masz lat…
 - Zmysł słuchu jeszcze ci się nie aktywował? To niemiecka stacja z niemieckimi bajkami, mówiłaś, że czasem oglądasz i że to dobry sposób, żeby pomóc sobie w nauce niemieckiego
 - Acha… A ty się uczysz niemieckiego? - zapytała tak, jakby próbowała przetworzyć w mózgu bardzo skomplikowaną informację
 - Uwielbiasz niemiecki - odparł nie odlepiając wzroku od ekranu
 - Więc skoro ja uwielbiam… to czemu ty się go uczysz?
 Odłożył pilot na stolik i spojrzał na nią z łobuzerskim uśmiechem.
 - Nauczę się szeptać ci sprośne rzeczy do ucha po niemiecku
 Yvonne spojrzała na telewizor, potem na swojego chłopaka i znowu na telewizor.
 - Czyli np. bzykamy się a ty do mnie: "tęczowe misie, pomóżcie mi ratować świat!" - przetłumaczyła na angielski to, co usłyszała w telewizji - no bo skoro uczysz się z kreskówek…
 - Nie doceniasz mnie, chciałem, żebyś się uśmiechnęła jak wstaniesz a robisz ze mnie idiotę - mruknął, po czym usiadł plecami do niej i przełączył na wiadomości.
Poczuła kłucie w sercu. Przy innych facetach miała gdzieś, czy kogoś obraziła, czy powiedziała o jedno słowo za dużo, nie dbała o to, mówiła po prostu co jej ślina na język przyniosła. Tym razem zrobiło jej się zwyczajnie smutno, nie chciała sprawić Niallowi przykrości. Przez chwilę siedziała w milczeniu, ponieważ jako osoba dumna, miewała problemy z przepraszaniem. Po kilku minutach podniosła się z miejsca, usiadła obok chłopaka i chwyciła jego dłoń. Blondyn oderwał wzrok od ekranu i spojrzał na nią.
 - Jestem beznadziejną dziewczyną, przepraszam. Twój pomysł z włączeniem mi tych bajek był słodki, nie wiem co mi odbiło, jesteś kochany, nie chcę żeby ci było przykro przeze mnie
 - W porządku, też się trochę za bardzo uniosłem, po prostu myślałem, że się ucieszysz, że pamiętam o tym, co lubisz i rozczarowałem się… Küss mich!
Yvonne oniemiała. Chyba zawsze chciała usłyszeć "pocałuj mnie" po niemiecku. Gdy wróciła do świadomości pisnęła głośno i rzuciła się na Horana, zrzucając siebie i jego na podłogę.
 - Jesteś najfajniejszy na świecie! - wrzasnęła, po czym pochyliła się nad nim i ucałowała kolejno jego czoło, nos, oba policzki i usta
 - Wiedziałem, że to dobry pomysł - wyszczerzył się patrząc na nią - a teraz złaź ze mnie, jestem głodny - dodał klepiąc ją w pupę
 - Co jemy?
 - Jajecznica? - uśmiechnął się mając nadzieję, że Yvonne się z nim zgodzi
 - Jajecznica - potwierdziła, po czym oboje ruszyli do kuchni.
Nagle drzwi do drugiego pokoju zostały z hukiem otwarte, a w progu stanęła Karolina
 - Czy wyście powariowali z tymi wrzaskami i spadaniem na podłogę?!
 - Pora wstawać, chcecie jajecznicy, gołąbeczki? - odkrzyknął Niall machając do Karo pustą jeszcze patelnią
 - Dziecko, daj mi to, w twoich rękach to jest niebezpieczne - Yvonne roześmiała się i poczęła wyrywać z irlandzkich rąk ów przyrząd - lepiej pokrój cebulę
 - Nie, bo poucinam sobie palce - odparł i pokazał jej język - Eeeeej! - wrzasnął, gdy Yvonne z całej siły uderzyła go patelnią w tyłek
 - Boże, na naszej patelni była dupa Horana w bokserkach - Karo schowała twarz w dłoniach
 - So się zieje? - zapytał Liam ziewając
 - Zakochańce wariują - wyjaśniła pokrótce
 - No i co, niech sobie powariują… Chodź do mnie skarbie - uśmiechnął się szeroko spoglądając na Karo - my też sobie powariujemy - poklepał miejsce obok siebie na materacu
Spojrzała na niego niepewnie, nie wiedziała bowiem, co dokładnie miał na myśli. Sytuacja która miała miejsce dzień wcześniej nieco ją zdystansowała. Usiadła na brzegu materaca, po czym położyła się obok Liama i przeciągnęła leniwie. Chłopak położył się na boku i wsunął jej rękę pod koszulkę.
 - Liam…
 - Spokojnie, chciałem cię tylko pogłaskać po brzuchu, mogę? - zapytał, na co Karolina kiwnęła twierdząco głową - Masz taką gładką skórę… - szepnął, po czym nachylił się, nieco podwinął jej koszulkę i z czułością ucałował miejsce powyżej pępka - przyjemne? - spojrzał na nią z uśmiechem
 - Przyjemne - wyszeptała - chodź do mnie bliżej
Liam posłusznie spełnił prośbę swojej dziewczyny. Gdy już się nad nią pochylał, wodziła dłońmi po jego nagim, umięśnionym torsie, następnie przesunęła je na plecy, delikatnie przyciągając chłopaka do siebie. Kiedy ich ciała zetknęły się ze sobą, zaczął namiętnie ją całować. Jedną ręką się podpierał, drugą natomiast przesuwał po udzie dziewczyny. Przeniósł swoje usta na jej szyję i dekolt, całując łapczywie. Karolina oddychała coraz szybciej głaszcząc Liama po głowie, karku i plecach. Poczuła nagle, że chłopak delikatnie ssie płatek jej ucha, co w połączeniu z jego ciepłym oddechem przyprawiło ją o przyjemny dreszcz przeszywający całe ciało.
 - Skarbie… mogę dotknąć twoich piersi? Przez ubranie… - szepnął - jeśli nie chcesz, nie bój się odmówić - musnął ustami jej policzek - nie chcę, żebyś żało… - chciał dokończyć, jednak Karo przytknęła mu palec do ust. Nieco oszołomiony oczekiwał, co wydarzy się za chwilę. Blondynka spojrzała mu głęboko w oczy, po czym chwyciła go za tył głowy i przyciągnęła bliżej do siebie. Objęła ustami jego wargę i zaczęła ją zmysłowo ssać. Liam oddał pocałunek, po czym Karo chwyciła jego dłoń i przesunęła ją ze swojego uda pod koszulkę, na gołą pierś. Chłopak ścisnął ją, po czym kciukiem zaczął drażnić brodawkę. Jęknęła prosto w usta Liama, wyginając się lekko. Szatyn oderwał się od jej warg, przesunął dłonią po brzuchu i uśmiechnął się szeroko.
 - Kochanie, jesteś niesamowita - musnął jej policzek - jestem zaskoczony, że się zgodziłaś
 - Możemy tak po troszeczkę się pieścić, powoli zmierzając do seksu - odwzajemniła uśmiech patrząc mu głęboko w oczy
 - Cieszę się, że mi zaufałaś - pogładził ją dłonią po policzku - ale jakbym przesadzał, to mów mi, obiecujesz?
 - Obiecuję
***
 - Dla mnie to też nie była zabawa, a przynajmniej nie udana. Gdy już zaczęliśmy grać doszedłem do wniosku, że nie chcę patrzeć, jak moi kumple cię całują i popieram twoje słowa, że to był beznadziejny pomysł, choć z drugiej strony, miałem okazję cię pocałować…  - objął ją w pasie - to przez Zayna jesteś taka smutna?
 - Zasugerował mi, że najpierw z każdym z was się wycałowałam, a potem puściłam się z tobą… - wycedziła przez zęby - odzywał się do mnie jak do jakiejś panienki na telefon
 - Świruje, bo jest zazdrosny, nie przejmuj się - pogładził ją po włosach, jednak Hann odsunęła jego rękę
 - Zazdrosny? To wy oboje… czy wyście powariowali? Nie pozwolę, żeby przyjaciele się o mnie kłócili, lepiej będzie, jak już pójdę - wyszarpała się z objęć Harrego i wybiegła za drzwi w stronę kuchni, po drodze odpychając Zayna, który usiłował ją złapać. Wkroczyła do pomieszczenia, gdzie Louis kucał przy kuchennym blacie, wrzucając posiłek do niewielkiej miski. Uradowany Joker dreptał wokół chłopaka merdając ogonem, a gdy jego śniadanie znalazło się już w naczyniu, natychmiast zabrał się za jedzenie.
 - Dziękuję, że się nim zająłeś - uśmiechnęła się serdecznie
 - W porządku - odwzajemnił uśmiech - słyszałem, że chcesz jechać?
 - No tak…
 - To poczekaj chwilę, mały zje, a ja skoczę się przebrać i po kluczyki do auta - zaproponował
 - Ale Lou, ja nie chcę robić kłopotu!
- Nie robisz - poklepał ją po ramieniu, jak nie przymierzając swojego kumpla i wyszedł z kuchni, w progu mijając Harrego i Zayna
 - Hann, ja naprawdę przepraszam, myślałem, że ty coś z Harrym i się wściekłem, no…
 - A nawet gdybym "ja coś z Harrym" - wyrysowała palcami w powietrzu cudzysłów przedrzeźniając chłopaka - to co ci do tego?!
 - To, że mi się podobasz i to cholernie! Myślałem, że w stosunku do mnie czujesz tak samo! A wolisz się zabawiać z flirciarzem Harrym!
 - Słuchaj no - warknął Styles łapiąc kumpla za koszulkę
 - Zamknijcie się obaj, skończcie! - wrzasnęła - żadnego z was nie chcę, dajcie mi święty spokój! A co do ciebie Zayn… cholernie się zawiodłam, dzisiejszego poranka zrozumiałam, że ani trochę cię nie znam…
 - Możemy już iść - do kuchni wszedł Louis w dżinsowych rurkach, białej koszulce z nadrukiem i tenisówkach - proszę - dodał podając Hann smycz i szelki dla Jokera
 - Dzięki - szepnęła w stronę Lou, po czym kucnęła i założyła psiakowi jak to sama nazwała "ubranko", podpięła go na wszelki wypadek do smyczy i wzięła malucha na ręce - Na razie - mruknęła w stronę Zayna i Harrego, jednak oni nic nie odpowiedzieli.
Wyszli z domu i stanęli przy samochodzie. Louis otworzył Hann drzwi, na co ta uśmiechnęła się i wsiadła do środka, sadzając psa na swoich kolanach. Chłopak siadł za kółkiem, po czym nie zerkając nawet na brunetkę odpalił pojazd.
 - Lou, jesteś zły na mnie? - zapytała
 - Nie - uśmiechnął się delikatnie - jestem zły na nich, mieliśmy się wszyscy razem przyjaźnić, z tobą, twoją siostrą i z Karo, przynajmniej tak sobie to wyobrażałem. A oni musieli wszystko zepsuć, jest niezręcznie i głupio teraz, kretyni… Nie chciałbym stracić z tobą kontaktu, lubię spędzać czas z tobą
 - Ja z tobą też, jesteś naprawdę świetnym kumplem. Jeszcze raz dziękuję ci za to, że zająłeś się Jokerem i za to, że mnie odwozisz
 - Nie ma sprawy, Frazovsky - roześmiał się - sam bym nie chciał iść pieszo w taką pogodę, poza tym z buta to dość daleko - westchnął
***
 - Kochanie, to na pewno jest jajecznica? - zapytał Irlandczyk wpatrując się w patelnię wypełnioną dziwną mazią z brązowymi kawałkami, będącymi zapewne przesmażoną cebulą
 - Spróbuj, to zobaczysz… Nie widelcem, bo mi patelnię poskrobiesz! Masz - podała mu drewnianą łyżkę, którą mieszała jajecznicę
Chłopak już miał nabrać sobie jajecznicy, gdy nagle usłyszał zgrzytanie klucza w zamku i ujrzał Hann, która wchodzi do mieszkania trzymając psa pod pachą, po czym zatrzaskuje drzwi.
 - JAK JA NIENAWIDZĘ FACETÓW! - wrzasnęła stawiając szczeniaka na ziemi
Iw i Niall wybiegli do przedpokoju, a Karo i Liam z sypialni i dołączyli do pozostałych.
 - Ejże! - zawołał Liam pokazując na dziewczynę palcem
 - Ciebie też nienawidzę! - krzyknęła ponownie
 - A to ja nie jestem facetem, skoro mnie nienawidzisz tak dodatkowo? - podrapał się po głowie
 - Czyli to nie żona, a szwagierka będzie latała za mną i biła mnie wałkiem do ciasta po głowie… - zadumał się Niall
 - Przy okazji… Lou pyta czy zabieracie się z nim, czy ma jechać, stoi pod kamienicą - zwróciła się do chłopaków
 - Ja zostaję - odparł Irlandczyk
 - Otóż to, zrobiłam ci jajecznicę kochanie - przytaknęła Yv, na co Niall nieco się wzdrygnął
 - Ja też - dodał Liam
 - W takim razie oddzwonię do niego - westchnęła - Yv, daj telefon, zostawiłam torebkę u chłopaków
Yvonne posłusznie podała siostrze telefon leżący na blacie w kuchni, po czym zwróciła się do Nialla:
 - Wracając do naszej rozmowy… Tak, to jest jajecznica, z jajkiem, cebulą i szczyptą soli oraz miłości, także proszę ją ładnie zjeść

 - Mhm… - mruknął spoglądając w stronę kuchni, gdzie na zgaszonym palniku leżała patelnia.

___________________________________

No i jest jedenastka!
Na dwunastkę chyba będzie trzeba poczekać, bo 
przyszły tydzień mam totalnie zawalony. Praca, szkoła, formalności związane z maturą...

Także do następnego! <3


sobota, 21 września 2013

Rozdział X

Dla @Just Happy
(masz tyle nicków, że nie wiedziałam, jak podpisać :P)
bo ja uwielbiam ludzi, z którymi od tak można nawiązać mega rozmowę <3



Zdobycze współczesnej techniki niesamowicie ułatwiają życie. Można zaopatrzyć się we wszystko, nie ruszając nawet du…  - to znaczy miejsca, w którym plecy tracą swoje dobre imię (bo zyskują lepsze) - z domu. Tak też postanowiła uczynić czwórka młodych ludzi, którzy byli zbyt rozleniwieni, by samodzielnie coś ugotować. Na niskim, szklanym stoliku w salonie leżał otwarty, wielki karton, w którym samotnie spoczywał kawałek pizzy.
 - Bracia i siostry! - zawołał patetycznie Louis
 - A co to, list świętego Pawła Apostoła do Koryntian? - Hann spojrzała na kumpla unosząc brew
 - Nie przerywaj, Frazovsky… A zatem… Bracia i siostry! Jako że ani ja, ani nasza siostra Hannah, Hann, czy cholera wie jak ona się właściwie nazywa, nie jesteśmy już głodni, pora rozpocząć rywalizację o ostatni kawałek singielskiej pizzy! Do walki stają Harry "Żołądek bez dna" Styles i Zayn "Żre tyle, a nic nie widać" Malik
 - To na pewno nie było tak, że my coś piliśmy, tylko ja teraz nie pamiętam? - szepnęła Hann w stronę Zayna, wskazując spojrzeniem na Lou
 - W sumie, kto tam wie, z czego Harry robił herbatę dla nas - odparł brunet - najwyżej zrobimy rzeczy, których do końca życia będziemy żałowali, a zdjęcia z tego znajdą się w necie
 - To mnie pocieszyłeś… - westchnęła - a kto ma przydomek "Zesram się, ale kurwa zjem!" ? - skierowała pytanie w stronę Louisa
 - Jak to kto? Horan - odrzekł beznamiętnie - Zatem… - powrócił do swojego przemówienia, przełączając głos na tryb konferansjera - mam dla was zadanie!
 - O Boże - jęknął Harry
 - Każdy idzie po swój laptop i… - szatyn kontynuował
 - Iiiii?! - dopytywali pozostali
 - I gracie w kierki!
 - TAAAAAK! - Hann jeszcze nigdy nie była tak podekscytowana pomysłem, który nie należał do niej
 - Ja wiedziałem, żeby tych dwojga nie sprowadzać w jedno pomieszczenie. Osobno są ok., ale we dwójkę… - Harry zaczął zrzędzić
 - Ciesz się, że nie kazał nam się czołgać po podwórku albo zakładać bokserek bez użycia rąk, jak ostatnio - syknął Zayn
 - Stary… zjedz tą pizzę - Styles poddał się
 - Nie no, miałeś mniej, ty zjedz…
 - No ale tobie tak smakowała, no weź…
 - To przecież twoja ulubiona…
 - No oddam ci ten kawałek…
 - W takim razie ten kto wygra, nie je pizzy! - Louisa nagle jakby olśniło
Harry i Zayn spojrzeli jednocześnie na niego, jakby chcieli zapytać: "Stary, serio? Dobrze się czujesz?"
 - Ej no, nie bądźcie tacy, zróbcie to dla niego, mieliśmy się dobrze bawić, nie zachowujcie się jak panienki! - zarządziła Hann - ja nawet jak w ciąży będę, nie będę tak zrzędziła!
 - To zagrajmy w coś wszyscy razem… - brunet posłał niedoszłemu rywalowi porozumiewawcze spojrzenie
 - W co? - Louis wykazał żywe zainteresowanie
 - W "kamień, papier, nożyce", dziesięć rund, po każdej wygrany całuje Hann - Hazza uśmiechnął się szelmowsko
 - CO?! - brunetka nie kryła oburzenia
 - A co, nie jesteśmy wystarczająco atrakcyjni? - Lou wydął usta
 - Miał być wieczór singli! - protestowała
 - Przecież nie musisz się z nami hajtać - Zayn się roześmiał - to co się dzieje na imprezie, zostaje pomiędzy członkami imprezy… A że jesteśmy singlami, tym bardziej możemy sobie pozwolić - poruszył brwiami
 - No to panowie… - rozsiadła się w fotelu i z gracją założyła nogę na nogę - na co czekacie? - cmoknęła zmysłowo w ich stronę
Chłopcy ustawili się zataczając koło, po czym schowali po jednej ręce za plecy. Wymienili spojrzenia i na komendę Hann wyciągnęli dłonie przed siebie. Harry i Louis pokazali "papier", natomiast Zayn "nożyce".
 - Nożyce tną papier, a ja idę się całować, frajerzy - brunet uśmiechnął się łobuzersko, po czym podszedł do Hann, chwycił obie jej dłonie i pociągnął mocno, tak, że dziewczyna podniosła się z fotela. Jedną rękę położył w dole jej pleców i szybkim, silnym ruchem przyciągnął Hann do siebie. Ich ciała się stykały, dzięki czemu brunetka dokładnie czuła jego męski zapach. Ujął jej twarz w dłonie i przylgnął swoimi wargami do jej ust. Z początku jedynie je muskał, potem jednak rozchylił je językiem i wsunął go do środka. Całował namiętnie, drażniąc twarz dziewczyny swoim zarostem. Po chwili odsunął się od niej i przyglądając się uważnie szepnął: "ale ty całujesz…"
 - Dobra, dobra, druga runda! - w Harrym najwyraźniej obudził się duch rywalizacji.
 Po raz kolejny zatoczyli koło i po raz kolejny, po usłyszeniu znaku od Hann wyciągnęli przed siebie ręce. Louis i Zayn pokazali "papier", natomiast Harry "kamień", co zwiastowało pojedynek między dwójką kumpli. Stanęli naprzeciw siebie chowając ręce. Po komendzie dziewczyny, dłoń Louisa pokazywała "nożyce", natomiast dłoń Zayna "kamień".
 - Kamień tępi nożyce - brunet uśmiechnął się po raz kolejny, szczęście dopisywało mu tego wieczoru. Znów pocałował Hann, która zdawała się być zadowolona z takiego obrotu zdarzeń, na co Harry warknął:
 - Chodź tu, trzecia runda!
Trzecią rundę bezkompromisowo wygrał Louis, owijając papierem dwa kamienie. Spojrzał na Hann i skinieniem dłoni przywołał ją do siebie. Uśmiechnął się szeroko i zbliżył do jej twarzy. Ugryzł wargę dziewczyny, co wywołało u niej uśmiech. Tym razem to brunetka przejęła inicjatywę i zatopiła swój język w ustach Tomlinsona. Wodziła nim po podniebieniu chłopaka, czyniąc ten pocałunek przyjemną zabawą, której zwieńczeniem stało się zmysłowe oblizanie Louisowych warg. Odszedł od Hann i ponownie stanął w szranki z kumplami. Po chwili trzy ręce napotkały na siebie - dłonie Harrego i Zayna pokazywały "nożyce", natomiast dłoń Louisa "papier". Chłopak odsunął się od kolegów i z zainteresowaniem począł przyglądać się pojedynkowi. Hann chcąc wprowadzić atmosferę zniecierpliwienia zwlekała z komendą. Gdy już ją jednak wypowiedziała, chłopcy błyskawicznie wyciągnęli ręce przed siebie. "Kamień" Zayna, kontra "papier" Harrego.
Szatyn spojrzał na dziewczynę w znaczący sposób. Podszedł do niej powolnym krokiem. Gdy już się zbliżył, przesunął opuszkami palców po policzku i zatopił wzrok w jej jasnych tęczówkach. Pogładził kciukiem ładnie wykrojone usta, które Hann nieco rozchyliła z zaskoczenia. Spoglądała na niego zmieszana, gdy nagle wargi Harrego znacznie zbliżyły się do jej twarzy. Delikatnie musnął najpierw czubek jej nosa, potem górną wargę. Oplótł talię dziewczyny rękoma, zrobił to jednak powoli, tworząc szczelny uścisk. Oparła dłonie o jego barki pozwalając, by kontynuował. Ich wargi zaczęły się ocierać - powoli, czule, zmysłowo. Chwilę później rytuału dopełniły pieszczące się wzajemnie języki.
 - Ekehem - chrząknął Zayn - nie za długo?
 - Przerywałem ci?! - Styles odwrócił głowę w jego stronę, tuląc Hann mocno do siebie
 - Gramy dalej - oznajmił Lou spokojnie, po czym Harry pogładził brunetkę po włosach i wrócił do kumpli
 - Podnosimy stawkę - zarządził Hazza - teraz gramy o to, w czyim pokoju śpi Hann
 - Dobra - Zayn przymrużył oczy podejmując wyzwanie
 - Ej, chłopaki, nie szalejecie za bardzo… - Louis wyczuł nerwową atomsferę
 - Nie - przerwał mu szatyn wpatrujący się w równie zdeterminowanego kumpla
 - To miała być zabawa tylko, chyba wszystko wymyka się spod kontroli… - kontynuował Lou widząc przesadne zacięcie na twarzach kumpli
 - Sam powiedziałeś, gramy dalej - odparł Zayn nie odrywając wzroku od Hazzy
***
 - Jest tu kto? - zawołała Yvonne, gdy po otworzeniu drzwi do mieszkania ukazał jej się pusty pokój gościnny
 - Dzióbek, może śpią… - szepnął Niall
 - No ale cała szóstka w tamtym małym pokoju? A jak coś się stało? A my sobie tak poszliśmy… - spojrzała na niego zatroskanym wzrokiem - no i… nie ma Jokera!
 - Yv, uspokój się, gdyby stało się coś niedobrego, zostawiliby kartkę w widocznym miejscu, napisali esa czy coś… Może Hann z chłopakami zrobili sobie dłuższy spacer z Jokerem, a Karo i Liam zasnęli… Zadzwoń do nich może?
Spojrzała na Irlandczyka z uśmiechem. Wypowiedział te słowa tak spokojnie, dźwięk jego ciepłego głosu przyniósł jej ukojenie.
 - Jesteś taki kochany… - westchnęła, gładząc dłonią jego tors - masz rację, zadzwonię do Hann - sięgnęła do kieszeni po telefon. Już miała wybrać numer, gdy drzwi pokoju nagle się otworzyły, a w progu stanęli Karo wraz z Liamem
 - Spokojnie Yv - Liam uśmiechnął się szeroko - byli tu, słyszeliśmy przez drzwi, że jadą do nas i biorą Jokera, bo mają dość zakochanych par - wyjaśnił, na co młodsza z bliźniaczek odetchnęła z ulgą
 - Co ta moja siostra mi krwi napsuje… - mruknęła - dostanie po dupie i szlaban na kierki jak wróci
- Widzisz kochanie, mówiłem? - Niall musnął wargami jej czoło
 - Czy my o czymś nie wiemy? - Karo była wyraźnie zaintrygowana tym, co właśnie usłyszała
 - No… od jakichś dwudziestu minut jesteśmy parą - oznajmiła Yv - to znaczy Horan tak twierdzi - dodała zaczepnie, co szybko zaowocowało odpowiedzią blondyna, był to kuksaniec w bok
 - Frazovsky się naćpała i nie kontaktuje, jesteśmy razem, ale musi to do niej dotrzeć
 - O matko, serio?! - Karo aż pisnęła
 - To tak, jak my, tylko my tak od kilku godzin - oznajmił rozbawiony Liam obejmując blondynkę ramieniem
 - Yv, mamy jeszcze szampana, prawda?
 - Nawet jak macie, Yvetta nie pije - zarządził Niall
 - Jesteś moim facetem, czy moją matką? - mruknęła - i nie jesteśmy we Włoszech, mam na imię Yvonne
 - Dobra, już łapie, że jesteśmy razem, możesz jej polać
 - Idę się przebrać, a szampan chyba jest, jakoś nie było okazji do tej pory - rzuciła Yv po chwili zastanowienia, po czym już miała ruszyć w stronę drugiego pokoju, gdy nagle poczuła uścisk dłoni
 - Idziesz się przebierać beze mnie? - szepnął blondyn patrząc na dziewczynę znacząco
 - Czekolady nie dał, a dupę w stringach zaraz by chciał oglądać - odparła udając złą
 - Pokaż tyłek, dam ci czekoladę - roześmiał się
 - Nie dziś, za dużo wrażeń, poza tym zziębnięta jestem jak nie wiem… no i nie jesteśmy sami, innym razem - stanęła na palcach i pocałowała go w usta

 - Jasne, będzie jeszcze niejedna okazja… Trzymam cię za słowo - mrugnął do niej porozumiewawczo i odprowadził ją wzrokiem do pokoju
_________________________

Wena dopadła, dając dziesiątkę :)
ENJOY!


piątek, 20 września 2013

Rozdział IX

 - Yv? - po pomieszczeniu rozległ się głos Nialla.
Siedział na kanapie głaszcząc po głowie Yvonne, która leżała na plecach opierając głowę o jego udo. Byli sami, bowiem Karo i Liam byli w pokoju obok, a pozostali wymyślili, że pójdą wszyscy razem wyprowadzić psa. Dziewczyna spojrzała na blondyna wyczekująco.
 - Pójdziemy może kiedyś wreszcie na jakąś randkę? - zapytał
 - A to nie możemy całować się tutaj? - odpowiedziała pytaniem na pytanie, na co Niall tylko się roześmiał
 - Wszędzie możemy, chodziło mi raczej o to, żebyśmy mieli więcej czasu tylko dla siebie
 - Ach, tak… A na przykład na takiej randce też będziesz dźgał mnie w bok, za każdym razem, jak się z tobą nie zgodzę?
 - Nie, ale dam ci buziaka za każdym razem jak się zgodzisz
 - A ja ci dam buziaka za każdym razem, jak powiesz coś równie fajnego! - podniosła się, po czym usiadła Irlandczykowi na kolanach i musnęła jego rozchylone z zaskoczenia wargi - ooooo nie, żadnej randki nie będzie!
 - Ale co, jak to? - Niall nagle jakby zgłupiał
 - Jadłeś czekoladę i mi nie dałeś! Twoje wargi smakują jak czekolada, myślałeś, że się nie domyślę?!
 - Ale…
 - Nie tłumacz się!
 - Ale ja mam jeszcze pół tabliczki w kieszeni bluzy… - dokończył mimo sprzeciwu brunetki, która słysząc te słowa spojrzała na niego czule
 - Pójdziemy na tyle randek ile będziesz chciał!
 - Haaa, mam sposób na ciebie, żarłoku! - zaczął się głośno śmiać w charakterystyczny dla siebie sposób, po czym przyciągnął ją do siebie i pocałował w policzek - uciekamy im z domu, zanim wrócą, urwiemy się gdzieś? - na jego twarzy pojawił się łobuzerski uśmiech
 - Wiejemy i to migiem! - odparła i złapawszy chłopaka za rękę pociągnęła go za sobą w stronę drzwi przy których ubrali tylko buty, zgarnęli z wieszaka wierzchnie okrycia, po czym wyszli.
***
  - Och, Joker, jaki ty jesteś dzielny kochanie! - wrzasnęła Hann
 - Co się stało, co się stało?! - podekscytowany Lou przerwał na chwilę rozmowę z Zaynem i podbiegł do dziewczyny
 - Kupkę zrobił! - odparła rozanielona Hanna
 - Grzeczny chłopiec, wujek da buziaka! - oznajmił słynny psi wujek, po czym wziął psiaka na ręce i musnął ustami czubek jego łebka
 - Ej to w końcu on ma tego psa, czy one? Czy mają go na pół z Louisem? - szepnął Harry w stronę Zayna
 - Mhm, jedni mają dupę z ogonem, drudzy pysk, puknij się, psa na pół z kimś… - odparł czarnowłosy nie odrywając wzroku od Hann i Louisa - Ej, nie masz takiej rozkminy, że byliby dobrymi rodzicami? Patrz, jacy są troskliwi i w ogóle…
 - Może… - odparł niepewnie, po czym przyjrzał się Zaynowi, stanął obok niego i dokładnie odwzorował jego ułożenie ciała i kierunek patrzenia. Pewnie uznał, że tak lepiej będzie widział rodzicielskie powołanie Hann i Lou
 - A wy co, bracia ksero? - dziewczyna spojrzała w ich stronę nieco przerażona
 - Haha, nie wiem, ale lokatemu coś dzisiaj wali - Zayn roześmiał się widząc, że Harry stoi w identycznej pozycji co on przed chwilą
 - Zbieramy się powoli do domu, nie dość że późno, to jeszcze Joker wygląda na zmęczonego, drzemał tylko w aucie jak jechałyśmy z Brentwood, starczy mu wrażeń na dzisiaj - oznajmiła biorąc szczeniaka na ręce, uważając przy tym, by nie opleść go smyczą
 - Dasz mi go ponieść? Obiecuję, że będę na niego uważał - poprosił Zayn, przy czym jego spojrzenie nie różniło się praktycznie niczym od tych, którymi spaniele potrafiły rozczulić każdego - Zawsze chciałem mieć psa
Hann poczęła spoglądać raz na Zayna, raz na Jokera i tak przez dłuższą chwilę.
 - No dobrze - ostrożnie ułożyła malca w ramionach kumpla. Psiak uniósł spojrzenie i skierował je na chłopaka, przy czym przechylił łepek w bok, jakby ze zdziwienia
 - Spokojnie mały, idziemy do domu - Zayn uśmiechnął się do futrzastego kolegi i podążył za pozostałymi w stronę kamienicy
***
Brunetka i blondyn stali oparci o ścianę budynku, co jakiś czas wychylając się, by zobaczyć, czy Hann, Zayn, Harry i Lou wciąż są w pobliżu. Gdy zauważyli, że cała czwórka zaczyna powoli zbliżać się w ich stronę, Irlandczyk zakomunikował:
 - No nie ma opcji, musimy iść drugą stroną, nałazimy się trochę, ale obędzie się bez zaczepek
 - Taaa, bez ich - w tym momencie skinęła głową w stronę przyjaciół - zaczepek, chcesz iść od strony centrum, dopadną cię fanki i znowu będę na twitterze - wykrzywiła usta w grymasie na samo wspomnienie o sieciowym incydencie z nią w roli głównej
 - Za dużo myślisz - odparł Niall z miną "tak, tak, pogadaj sobie…"
 - Ach tak? A to ja stałam przy ścianie dziesięć minut obmyślając, że jedyna droga ucieczki jest jedyną drogą ucieczki?
 - To jednak prawda, że kobieta, która nie potrafi mówić jest prawdziwym skarbem… - mruknął, łapiąc Yvonne za rękę i począł ciągnąć ją za sobą
- Szowinista!
 - Mhm
 - Ej no!
 - Głośniej krzycz, to na pewno nam pomoże
Brunetka wyrwała rękę z uścisku chłopaka i zaczęła popychać go w stronę wyjścia z bramy kamienicy. Gdy znaleźli się już na zewnątrz kontynuowała, przez co w efekcie końcowym znaleźli się w innej klatce schodowej. Gdy już stanęli w miejscu, Niall gwałtownie obrócił się, złapał Yvonne za ramiona i szybkim ruchem oparł ją o ścianę
 - Ja tu noszę spodnie - powiedział patrząc jej prosto w oczy
 - Wyglądają na niewygodne, a ja w swoich czuję się dobrze
 - Całkiem zgrabna próba, ale i tak ci nie wyszło - uniósł brew i uśmiechnął się delikatnie
 - Jasne, jasne, wisisz mi czekoladę - wymierzyła w niego ostre spojrzenie
Nie odrywając wzroku od Yv, sięgnął do kieszeni bluzy i wyciągnął srebrne zawiniątko. Gdy nieco je rozchylił, można było dojrzeć bąbelkową czekoladę. Ułamał kawałek i wsunął do ust. Zrobił to jednak tak, że połowa kostki wystawała. Resztę czekolady schował ponownie do kieszeni.
 - I so teras? - zapytał niewyraźnie, z wiadomego powodu
Dziewczyna zbliżyła swoją twarz do jego twarzy, jednak gdy już jej wargi zamierzały wykraść tak bardzo pożądany kawałek słodyczy, Irlandczyk wessał go całkowicie do ust. Yv zmarszczyła brwi i zacisnęła pięści.
 - Nie tym razem, kotku - wyszczerzył się, na co dziewczyna zaczęła się dziko śmiać - co jest?
 - Masz… zęby… ubrudzone… czekoladą!  - wydukała, próbując złapać oddech
 - Ha, ha, ha… Bardzo śmieszne…
 - No!
Niall odwrócił się, strzelając tak zwanego "focha". Yvonne podeszła do niego od tyłu i przytuliła się, opierając głowę o jego plecy.
 - Oj no, przepraszam… masz cudne ząbki nawet z czekoladą…
 - Mhm… - kontynuował, udając śmiertelnie obrażonego
 - Uśmiechniesz się do mnie? Ja tak lubię jak się uśmiechasz… Nialler… - stanęła na palcach i musnęła wargami jego kark, po czym chłopak odwrócił się i przytulił ją - Dawaj czekoladę - syknęła, na co obydwoje się roześmiali.
***
Leżeli na materacu wtuleni w siebie. Karolina opierała głowę na torsie Liama i gładziła ręką jego umięśniony brzuch. Chłopak z czułością spoglądał na nią i obejmował ramieniem. Co jakiś czas chwytał dłonią jej podbródek i unosił w górę, po czym nachylał się i czule ją całował.
Blondynka przyglądała się Liamowi przez dłuższą chwilę, po czym uniosła się lekko i pochyliła nad nim. Uśmiechnęła się i ugryzła jego dolną wargę, a następnie przesunęła po niej językiem. Chłopak wplótł palce w jej włosy i przyciągnął ją do siebie, pogłębiając pocałunek. Chwilę później obrócił ją gwałtownie sprawiając, że tym razem to on pochylał się nad nią. Zaczęła wodzić dłońmi po jego plecach, nie odrywając się od jego ust. Liam przeniósł pocałunki na szyję i dekolt dziewczyny, co wywołało u niej przyspieszenie oddechu. Poczuła nagle zimną dłoń przesuwającą się po jej gołym, rozgrzanym brzuchu, która zaczęła kierować się w stronę stanika. Westchnęła, sygnalizując przyjemność, jaką sprawia jej dotyk chłopaka, jednak gdy poczuła, że ręka Liama zaczęła wsuwać się pod jej biustonosz, zadrżała.
 - Liam… - szepnęła łamiącym się głosem
 - Nie podoba ci się? - zapytał zaskoczony
 - A więc o to ci chodziło?
 - Nie rozumiem…
 - Bajeczki o tym, że chcesz ze mną być, żeby mnie przelecieć?! - krzyknęła
 - Ale to nie tak, przepraszam… Teraz już wiem, że jeszcze nie chcesz, więc nie będę tak robił… Nie mów tak, zależy mi na tobie…
 - Jasne, wam wszystkim zależy, mówicie to, co chcemy usłyszeć żeby dostać to, czego wy od nas chcecie!
 - Karo, ja naprawdę…
 - Daj spokój - westchnęła, po czym wstała, poprawiła bluzkę i wyszła z pokoju.
Chłopak ruszył za nią. Gdy ją dogonił, stanął jej na drodze i przytulił mocno.
 - Karo, ja jestem tylko facetem, podobasz mi się, pociągasz mnie, więc mnie poniosło, ale skoro mówisz, że nie chcesz, to nie będę, po prostu nie wiedziałem, że tak zareagujesz, jakoś chyba muszę sprawdzić jak daleko mogę się posunąć… Nie chcę ci zrobić krzywdy, powiedziałaś "nie", więc poczekam, skarbie… Ostatnia rzecz jakiej chcę, to żebyś się gniewała na mnie… naprawdę tak chcemy zaczynać nasz związek? Proszę, nie bądź zła, naprawdę przepraszam, wynagrodzę ci to, obiecuję…
 - A jeśli ja jeszcze długo nie będę gotowa? - zapytała ze łzami w oczach - Znudzę ci się?
 - Nie… Naprawdę, uważasz mnie za takiego? Zapieprzam do ciebie zmęczony, po wywiadach, koncertach, jak się nie widzimy to tęsknię, staram się, żebyś czuła się przy mnie dobrze… A może ja za mało się staram? Nie czujesz tego, że mi zależy? Nie jestem idealny, ale takim dupkiem też nie jestem…
 - Masz rację, przesadziłam. Ale postaraj się mnie zrozumieć… Ja jestem zwykłą dziewczyną, a ty gwiazdą, możesz mieć naprawdę każdą dziewczynę i ja zdaję sobie z tego sprawę…
 - Karo, jakie ty pleciesz głupoty! Nie zakładaj z góry, że cię dla kogoś zostawię, podziel moje zaangażowanie i postarajmy się oboje, żeby nam wyszło! Co do seksu… powiesz mi sama, jak już będziesz gotowa? A ja obiecuję, że nie będę naciskał, dobrze? - schował kosmyk jej włosów za uchem i otarł łzę z policzka
 - Dobrze… Jesteś najlepszy! - przytuliła się do niego mocno
 - I nie gniewajmy się na siebie, o wszystkim można zawsze pogadać. Zależy mi na tobie, naprawdę
 - Mi na tobie też…
***
Weszli do mieszkania, które wydawało się puste. Słyszalne były jedynie głosy zza drzwi do drugiego pokoju, prawdopodobnie Karo i Liam wciąż tam siedzieli. Cała czwórka wymieniła porozumiewawcze spojrzenia, po czym Louis postanowił zabrać głos:
 - Mam pomysł…
 - Nie, nie będziemy jedli marchewek oglądając "Pamiętnik Bridget Jones" - westchnął Harry, teatralnie przewracając spojrzeniem
 - Nie no, może jedźmy do nas? Dzisiaj jest dzień zakochanych par, nie mam ochoty siedzieć i się temu przyglądać, zrobimy sobie singiel party! - Lou wydawał się wielce podekscytowany swoim pomysłem
 - Niegłupie - Zayn poparł kumpla - Hann, co ty na to?
 - No czemu nie, ale co z Jokerem? Ci siedzą w pokoju, tamci gdzieś poszli, biedny pewnie jedzenia i picia do rana nie dostanie…
 - To weź go - zaproponował Harry - wprawdzie nie ma u nas psiej karmy, ale przecież można mu coś ugotować do zjedzenia
 - No ale tak na noc, do was?
 - Nie, nie będziemy cię gwałcić… - mruknął Harry
 - A szkoda - westchnęła Hann
 - SERIO?! - chłopcy byli wyraźnie zaskoczeni
 - Nie! - wrzasnęła brunetka, śmiejąc się - to wezmę jakieś rzeczy do przebrania na rano i idziemy - zakomunikowała, po czym wzięła z suszarki z praniem kilka ciuchów, a następnie kosmetyki z łazienki i wrzuciła wszystko do torebki.
Wyszli z mieszkania zamykając drzwi za sobą, po czym udali się w stronę zaparkowanego nieopodal kamienicy samochodu. Wsiedli do środka, Louis usiadł za kierownicą, na co Hann głośno przełknęła ślinę. Szturchnęła lekko siedzącego obok Zayna i szepnęła mu do ucha:
 - My dojedziemy, jak on prowadzi? - mimo starań dziewczyny, jej słowa zostały wypowiedziane na tyle głośno, by usłyszeli je pozostali
 - Chyba prędzej, niż gdybyś ty siedziała na jego miejscu - odparł Harry szczerząc się - Yvonne wspominała mi to i owo
 - Milcz, mopie - syknęła, na co Zayn i Lou się roześmiali, a Harry nagle jakby spokorniał
Po około dwudziestu minutach drogi zatrzymali się przed okazałym domem - miejscem zamieszkania chłopaków z One Direction. Była to posiadłość w nowoczesnym stylu, co w pobliżu miast takich jak Londyn jest jeszcze akceptowane, natomiast w małych, angielskich miasteczkach taka forma by się nie sprawdziła. Anglicy mają fioła na punkcie domów o starym typie zabudowy, szczególnie w stylu wiktoriańskim. W innych częściach tego kraju, postawienie takiego budynku wymagałoby zgody kilku urzędów i okolicznych mieszkańców, na szczęście członków znanego zespołu to nie dotyczyło.
Wyszli z samochodu i skierowali w stronę drzwi wejściowych. Joker niepewnie podążał po obcym terytorium, pełnym zupełnie nowych zapachów, co niejednego psa wprowadza w srogą dekoncentrację. Hann wzięła pupila na ręce, gdyż ten dosłownie wlókł się za nimi. Drzwi były wielkie, białe, blokował je szyfrowy zamek przypominający domofon. Zayn otworzył drzwi i odsunął się, by pozostali mogli wejść. Dziewczyna wkroczyła do środka niepewnie, uważnie się rozglądając. Była w ogóle zdziwiona, gdyż chłopcy wspominali, że mieszkają w mieszkaniu. Być może był to skrót myślowy, ponieważ dom miał jedynie parter, co faktycznie przypominało - naprawdę duże - mieszkanie. Przed jej oczyma rozpościerał się duży salon w odcieniach bieli i szarości, styl typowo minimalistyczny. Postawiła Jokera na ziemi, po czym usadowiła się wygodnie na kanapie przed telewizorem.
 - Napijesz się czegoś? - zagaił Harry - woda, sok, cola? Albo coś ciepłego, kawa, herbata?
 - Herbata, zmarzłam trochę na spacerze z Jokerem. Macie może zieloną?
 - Muszę sprawdzić, Niall pije czarną, ale ostatnio kupował jeszcze jakieś, żeby popróbować, może będzie
 - To jak nie będzie, to nic nie szkodzi, może być inna, tylko z dwiema łyżeczkami cukru
 - Wedle życzenia - szatyn uśmiechnął się szeroko, po czym zniknął za drzwiami, gdzie zapewne znajdowała się kuchnia.
 - To co robimy? - Lou usiadł obok Hann na tyle blisko, że ich ramiona się stykały
 - Lubisz grać na konsoli? Bo jak nie lubisz typowych gier, to mamy jeszcze jakieś karaoke i sportowe - do rozmowy dołączył Zayn siadając na fotelu obok
 - Nie wiem czy lubię, nie grałam nigdy…
 - To cię nauczymy! - zaproponował Lou z entuzjazmem
***
 - Cała się trzęsiesz, wracamy do domu? - zapytał Niall przyglądając się drżącej Yvonne
 - Tak, marzy mi się ciepła herbata i wygodny dres - uśmiechnęła się
 - No to chodź - złapał ją za rękę i poprowadził w stronę drzwi wyjściowych z klatki schodowej
 - Niall…
 - Tak?
 - Łapiesz mnie za rękę? Wychodzimy na ulicę, ktoś nas może zobaczyć
 - Nie zamierzam ukrywać cię przed całym światem, nie wstydzę się ciebie - odparł, po czym musnął ustami jej czoło
Po chwili znaleźli się na zewnątrz, gdzie niemal wpadli na grupę nastoletnich dziewcząt.
 - O Boże, Niall z One Direction! - wrzasnęła jedna, na co pozostałe zamarły w bezruchu
 - Cześć - blondyn przywitał się grzecznie
 - O matko, nie wierzę! Jak będziemy opowiadały znajomym nikt nie uwierzy, o matko, uwielbiamy One Direction, jesteśmy wielkimi fankami! Jeny, możemy cię uściskać?! - po chwili odezwała się druga z nich, drobniutka ruda dziewczyna, po czym jej wzrok zatrzymał się na dziewczynie, którą Niall trzymał za rękę
 - Ach, nie przedstawiłem wam… To jest Yvonne, moja dziewczyna, wiecie jako pierwsze, także ten, nawet chłopaki jeszcze nie wiedzą - uśmiechnął się szeroko
 - Cześć! - zawołały w stronę Yv, na co ta trochę zmieszana odpowiedziała tym samym, jednak widząc uśmiechy na twarzach dziewcząt rozluźniła się nieco
 - Nie pogniewasz się, jeśli uściskamy się z Niallem? - zapytała jedna z nich, która zauważyła Irlandyczka jako pierwsza
 - Pewnie, że nie - brunetka uśmiechnęła się przyjaźnie - macie taką okazję, że szkoda jej zmarnować… Może zrobię wam zdjęcie?
 - Naprawdę? - odpowiedziały chórkiem
 - No jasne, pewnie chcecie wszystkie być na zdjęciu, chętnie pomogę
 - Jesteś super! - odparła ruda dziewczyna, po czym wyciągnęła z kieszeni kurtki telefon i podała go Yv. Cała czwórka dziewczyn otoczyła Nialla i zapozowała do zdjęcia, które brunetka po chwili wykonała
 - Proszę - oddała dziewczynie telefon
 - Długo jesteście razem? - zapytała kolejna fanka
 - Niedługo, ale myślę, że wszystko zmierza ku dobremu - odparł blondyn posyłając Yv szeroki uśmiech
 - Tak się cieszymy, życzymy wam szczęścia! Niall masz bardzo miłą dziewczynę, oby wam się powiodło!
 - Dzięki - odparli zgodnie Yv i Niall - musimy lecieć, ale mam nadzieję, że niedługo zobaczę was na koncercie i to w pierwszym rzędzie! - dodał blondyn
 - Pewnie!
 - No to przytulas i dobranoc? - Niall roześmiał się
Fanki ustawiły się w rządku, a chłopak uściskał kolejno każdą z nich. Dziewczyny chciały też przytulić Yvonne, na co ta przystała z entuzjazmem. Po chwili grupka rozeszła się, a Niall i Yv ruszyli w stronę wejścia do następnej kamienicy.
 - Ekehem… ręka! - warknęła w stronę chłopaka
 - Ach, no tak - uśmiechnął się, po czym chwycił jej dłoń
 - No, zachowuj się jak mój chłopak - odparła i pokazała mu język
 - Ty to jednak głupia jesteś - roześmiał się jednak przestał, gdy Yvonne wymierzyła uderzenie z łokcia w jego bok - Już tak nie dramatyzuj, przecież wiesz, że cię uwielbiam!

 - Wiem i wcale ci się nie dziwię - westchnęła, na co oboje zaczęli się głośno śmiać

______________________________________

Długo mnie nie było, ale postanowiłam zebrać się w sobie i napisać.